Myśl Pierwsza.
Kocham swój pot. Nie zawsze i nie po wszystkim,
ale czasami i tuż po. Tuż po bieganiu. Pot jest dowodem, pot jest wykresem
aktywności, miarą wysiłku.
Średnio w czasie kilkunastokilometrowego biegu
wypacam jakieś półtora litra wody. Gdy po powrocie do domu ściągam z siebie
ciuchy, są o wiele cięższe. I o wiele bardziej śmierdzące. Przed włożeniem ciuchów
do pralki lubię je wąchać. We wszystkich innych chwilach byłaby to rzecz
odrzucająca, ale w tej sekundzie przed zamknięciem pralki i wślizgnięciem się
do wanny czuję się, jakbym nagi stał w Pałacu Prezydenckim, a Bronek Komorowski
wręczał mi medal. Medal of Odór.
Myśl Druga.