piątek, 9 listopada 2012

ostatnia szansa...

...żeby zobaczyć Fiuta w wadze ciężkiej.




Autor: The Wonder Years Studio













http://www.facebook.com/FitCzyFiu

lepsza siłownia niż Hołownia

Kolejnym krokiem Guru było pójście na łatwiznę siłownię...

Zacznijmy jednak od małego kopniaka motywacyjnego. Przypomina mi się podstawówka i ksywka "Gruby". Jako dzieciak fascynowałem się filmem "Goonies". Dobra rzecz, galeria ciekawych postaci, właściwie każdy widz znajdzie tam sobie bohatera, z którym mógłby się identyfikować. Ja, siłą rzeczy, a nie siłą mięśni, musiałem identyfikować się z nim:




Zawsze przybiegałem ostatni. To mnie ostatniego wybierano do drużyny. To stąd się biorą intelektualiści. Biorą się stąd, że jako dzieci byli wybierani ostatni. Uciekali w książki, tylko tam mogli czuć jakąś przewagę nad tymi, którzy mieli przewagę na boisku...

Ale po zaledwie 20 latach, dokładnie 3. października, Guru poszedł na siłownię. Latał bez ładu i składu po różnych przyrządach. Wiedział, że będzie go bolało. Ale taki był plan. Najpierw musiał się rozruszać. Dostać zakwasów. Jak powiedział, tak się stało. Cierpiał 5 dni, każda czynność sprawiała ból, każdy krok i każde uniesienie ręki kończyło się krzykiem. 

Aż nadszedł dzień, w którym zakwasy minęły, a Guru poczuł się gotowy. Umówił się z piękną panią trenerką i wiedział już, że od teraz świat należy do niego!

NAPISANO 8. PAŹDZIERNIKA, 7. DZIEŃ OD ZAWIĄZANIA SUPŁA NA OSI CZASU


Pierwszy, jakże ważny, kontakt z trenerem. A właściwie trenerką. Pani najpierw zbadała skład mojej masy ciała. Brzmi seksownie, ale w gruncie rzeczy oznaczało to stanięcie na nieco bardziej skomplikowanej wadze. 


Waga: 95,6 kg. BMI: 29. Ta liczba 29 oznacza, że mam sporą nadwagę. Od 30 zaczyna się OTYŁOŚĆ. Czyli więcej niż 20% masy ciała stanowi tkanka tłuszczowa. No to nieźle. Dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział, że bez sensu noszę ze sobą 1/5 siebie? 


Spaślaki - oto definicja otyłości z Wiki: DLA SPAŚLAKÓW


Pani trenerka rozpisała mi trening ogólnorozwojowy. Czyli 11 ćwiczeń po 3 serie po 15 powtórzeń. Na każdą partię ciała. Na koniec aeroby. Pewnie będę je robił na orbitreku, bo bieganie będę uprawiał we własnym zakresie.




Źródło: link

Wszystkie ćwiczenia zrobiłem i znowu wszystko boli. Ale już nie okrutnie, dziś boli mnie arystokratycznie. 


A teraz czas na zasłużony odpoczynek...


Źródło: link
Czy Guru będzie kontynuował ćwiczenia? Czy podąży swoją drogą do szczęścia? Jeśli chcecie dowiedzieć się o tym jako pierwsi, polubcie profil Fiuta na FB!













czwartek, 8 listopada 2012

Guru o tym, co zrobić, żeby osiągnąć sukces...

Żeby osiągnąć prawdziwy sukces i zmienić swoje życie potrzeba kilku ważnych rzeczy. Poczekam chwilkę, aż znajdziecie kartkę i coś do pisania, żeby zanotować moje cenne myśli. Już? Wszyscy? A, jeszcze Ty... Sprawdź w tamtej szufladzie, ostatnio widziałem w niej taki czerwony długopis. O, jest. A nie mówiłem? Oto te ważne rzeczy:

1. Wiara we własne siły - bo jeśli się nie chodziło na siłownię, to tych sił nie ma. A jeśli czegoś nie ma, to trzeba w to wierzyć.
2. Samozaparcie. Samo. Zaparcie. Nie wiem, jak można było połączyć te dwa słowa w jakieś pozytywne znaczenie.
3. Wizja siebie w przyszłości. Ridge z "Mody Na Sukces" jest dobrym wzorem.
4. Ale najważniejsze - trzeba mieć popierdolonych przyjaciół. Którzy po usłyszeniu Waszej wzniosłej deklaracji wybuchną śmiechem. Powiedzą - wszystkim się uda, ale nie Tobie... Śmiech i zwątpienie bliskich jest najlepszym czynnikiem motywującym. 

Już Arystoteles mówił, że najlepszych przyjaciół poznaje się w czasie rzucania fajek i odchudzania. Moi, gdy już się naśmiali i nawątpili, postanowili dać ujście swoim emocjom w bardzo kreatywny sposób. Poniżej galeria memów ich autorstwa, która powstała w odpowiedzi na moją nagą sesję.


Autor: MW


Autor: TF


Autor: AS



Autor: MW



Autor: TF



Autor: MW



Autor: MW

Memy memami, ale po zobaczeniu tego zdjęcia każda komórka mojego otyłego ciała była dogłębnie wzruszona. Nie czułbym się tak dobrze nawet wtedy, gdyby przytuliła mnie Natalia Lesz.

Autor: TF



Weźcie i lubcie mnie tu: http://www.facebook.com/FitCzyFiu



środa, 7 listopada 2012

teraźniejszość mojej otyłości...

W scenopisarstwie punktem środkowym nazywa się moment w akcji filmu (położony, co bardzo ciekawe, w środku filmu), w którym bohater przestaje otrzymywać ciosy, a zaczyna je zadawać. Przestaje być zwierzyną, zaczyna być myśliwym. Ścigany zmienia się w ścigającego. Moment ten nazywa się także czasami punktem bez odwrotu. Po jego nastąpieniu bohater nie ma możliwości powrotu do sytuacji z początku filmu. Nie wróci już do swojego spokojnego życia, bo zmieniło się ono na zawsze. Kończąc ten bełkot powiem tylko, że poniższe zdjęcia są właśnie moim punktem środkowym. 

NAPISANO 4. PAŹDZIERNIKA, 3. DZIEŃ OD ZAWIĄZANIA SUPŁA NA OSI 

Ta drastyczna metoda ma na celu przedstawienie świata takim, jakim jest. Bez czarnych koszulek, które wyszczuplają, bez kamizelek, które nadymają rękawy i wydaje się, że człowiek zgrabniejszy. Najgorsza strona. Taki, kurwa, jestem. Tak się, kurwa, zapuściłem. Tak wyglądam, gdy nie wciągam brzucha. To jest punkt Zero mojej historii, to jest początek, od tego dna się odbijam, to w tym błocie się tarzam, to z tej powłoki chcę wyskoczyć. Codziennie niskie ceny!


Serdecznie polecam widok ramion, które w życiu fizycznie nie popracowały


A oto i ujęcie podkreślające mojego przyjaciela i jego ciągoty do panowania nad światem. Dokonał już anschlussu Austrii, ten mały biedny kraj cały się tam zmieścił. Odbija mi się Mozartem.


Mógłbym powiedzieć, że nie wiem, jak ja się mamie z tego wytłumaczę, ale mama już to widziała. 

I jeszcze kronikarski obowiązek. Oto moja aktualna waga. Od tego startuję. I do tego nigdy już nie wrócę.



A jak świat odpowiedział na moje wyzwanie? Odpowiedź już jutro w porze wysokokalorycznej kolacji!

Przeszłość mojej otyłości...


Żeby mogła się dokonać wielka zmiana, trzeba dobrze zarysować punkt wyjścia całej historii. Dlatego Guru postanowił szczerze i bez ratuszu opowiedzieć o swojej przeszłości:

NAPISANO 7. PAŹDZIERNIKA, 6. DZIEŃ OD ZAWIĄZANIA SUPŁA NA OSI CZASU.

Krótka historia mojej otyłości…

Źródło: link
Mam 32 lata. Nie zawsze byłem taki, jaki jestem. Na zdjęciach z pierwszej komunii byłem szczuplutkim chłopcem. Albo ten opłatek miał tyle kalorii albo… Kiedyś spytałem Mamę, kiedy tak naprawdę zacząłem tyć? Powiedziała, że wtedy, kiedy nauczyłem się sam sobie robić kanapki. Do szóstej klasy podstawówki tyłem i puchłem. Później formę podratowały mi nieco dwie pasje. Jedna oznaczała łażenie całymi dniami po lesie, druga oznaczała popołudnia i wieczory spędzone na boisku do kosza. Więc do szkoły średniej szłem jako z grubsza nieotyły. Później pasje zdechły, a ja znowu zacząłem jeść. Moja waga przy wzroście 182 cm wynosiła dobrze ponad 100 kg. Najwięcej, ile pamiętam, to 108. Grubo, nie? Wakacje przed ostatnią klasą ogólniaka to dwa tygodnie w Bieszczadach. Łaziłem po górach tyle, że zrzuciłem 8 kg. Kolejne lata to bujanie się wokół granicy 100 kilogramów…

JESTEŚ CIEKAW DALSZYCH LOSÓW TŁUSZCZU KRZYSZTOFA? JEGO HISTORIĘ MOŻESZ PRZECZYTAĆ ZALEDWIE KILKA CENTYMETRÓW NIŻEJ!

Jonah Hill przed:
Źródło: link
Kondycyjnie chyba najlepiej wyglądałem latem 2006. Codziennie przez 2 godziny haratałem w gałę. Ważyłem ok. 95. Od tamtego czasu, a minęło 6 lat, już nigdy nie biegałem…

Na początku 2010 ważyłem 103 kilogramy. Wtedy pierwszy raz poszłem na siłownię. Musiałem dostać darmowy karnet od znajomego, żeby ruszyć dupsko. Ruszyłem. Przez dwa miesiące byłem nawet regularny. Waga spadła do 95! Ale później…

Zabrakło regularności. Powody: telenowela, kac, grypa, wyjazd, telenowela, przeziębienie, kac itd. Co jakiś czas próbowałem wracać, ale nigdy nie byłem regularny. Najpierw tydzień zakwasowy, później tydzień ćwiczenia, a później coś, co psuło cały dorobek. I parę miesięcy później zaczynałem od nowa. I znowu się pierdzieliło…


Teraz narrator przestaje pisać w pierwszej osobie, a zaczyna nie dość, że w trzeciej, to jeszcze otyłej:

Mijały kolejne miesiące palenia, żarcia, picia i nieruszania się. Guru nie miał siły, kaszlał, pocił się podbiegając do tramwaju, jadał same fast foody, zaczął sypiać z przydrożnymi prostytutkami, brać heroinę i podkładać trotyl w samolotach. Guru był na dnie…

JEŚLI CHCESZ ZOBACZYĆ DNO, NA KTÓRYM BYŁ GURU, BĄDŹ NA TYM BLOGU DZISIAJ O GODZINIE… A NIE, LEPIEJ SIEDŹ TU PRZEZ CAŁY DZIEŃ!

Tak wygląda Jonah Hill po. Jest guru Guru.

Źródło: link

wtorek, 6 listopada 2012

I love you, Phillip Morris!

Noc z 1. na 2. października była nocą, w czasie której zawiązałem supeł na mojej osi czasu. Przeszłem od słów do czynów. Zrobiłem to. Zaczęło się od rzucenia papierosów. Wiedziałem, że najgorsze będą pierwsze dni. I były...

NAPISANO 2. PAŹDZIERNIKA, 1. DZIEŃ OD ZAWIĄZANIA SUPŁA NA OSI CZASU.


RANO
Śmieszą mnie ci wszyscy ludzie, dla których takim problemem jest rzucenie palenia. Co w tym trudnego? Khh… Budzisz się rano i nie palisz! Khh… To jednak tylko słaba wola, a nie jakieś uzależnienie. Kurwa, kurwa, kurwa. To już się stało… Khh… Nie palę już dobre kilka godzin. A skoro udowodniłem sobie i światu, że potrafię rzucić, to może w nagrodę jednego mogę sobie zapalić…Khh…Czy nie?

POŁUDNIE
Jeśli ktoś mówił, że początki są trudne, to pewnie miał na myśli to, że są niełatwe. Walkę z papierosami chciałem znieczulić walką z cukrem.. Zamiast 4-5 kaw z 2-3 kostkami cukru wypiłem dzisiaj 4 herbaty, jedną z miodem. Ale depresja nikotynowa nie znika. Kupiłem dziś wagę – żeby codziennie się ważyć i zdawać relację. Waga okazała się zepsuta. Prawie się rozpłakałem. Bez papierosa nie jestem mężczyzną. Jutro idę na siłownię. Będę najsmutniejszym i najwrażliwszym człowiekiem na kwadracie.

WIECZÓR
chcę papierosa, mam huśtawkę nastrojów, często jestem bliski płaczu, rzucanie palenia może być fajne dopiero, jak już się rzuci, a nie w trakcie rzucania.



NAPISANO 3. PAŹDZIERNIKA

pierwsza doba bez papierosa przeżyta. Wszystko jest dobrze poza tym, że wszystko jest źle. Nie umiem się skoncentrować, zawieszam się, w moim mózgu pracują te same tarcze, które drążą tunele metra. I mam wrażenie, że nie wyrobią się do terminu obiecywanego przez Hannę Gronkiewicz. Na przemian chce mi się śmiać/łkać, skakać/spać, jeść/rzygać. A może to ciąża?
Mam wrażenie, że moja prawa gałka oczna patrzy już tylko w lewy dół, a lewa w prawo do góry. Żadnych szans na ostrość.

Źródło: link 

NAPISANO 4. PAŹDZIERNIKA

niepalenia trzecia doba. Zdeka świruję, ale to i tak najłatwiejsze do przeżycia momenty, odkąd nic. Pierwszego dnia chciałem zabijać. Drugiego chciałem odciąć sobie głowę. A dzisiaj... Już trochę da się żyć.

No to teraz, kurwa, już nic mnie nie powstrzyma!


NAPISANO 5. PAŹDZIERNIKA

czwarty dzień bez papierosa. Jest jeszcze łatwiej niż wczoraj...


NAPISANO 6. PAŹDZIERNIKA

skończyła się piąta doba niepalenia. Do pobicia pozostał jeszcze jeden rekord. Rzuciłem palenie od Nowego Roku 2010. Wytrzymałem 6 dób. Za planowanie rzucenia palenia tuż przed wyjazdem do Amsterdamu powinienem dostać Ig Nobla.

Jeśli wytrzymam dobę dzisiejszą, wypłynę na wody niewidziane od czasów szkoły średniej...


NAPISANO DZISIAJ, 36. DZIEŃ OD CZASU ZAWIĄZANIA SUPŁA NA OSI CZASU

Trochę mną trzęsło. Łaziłem po ścianach. Korciło. Przez pierwszy tydzień nie mogłem się na niczym skupić. Życia nie wyobrażałem sobie bez fajek. Byłem pewien, że jeśli rzucę, załapię się na histeryczne wpieprzanie wszystkiego. No i...

Nie palę do teraz. Ponad 5 tygodni. Żyję. Nie śmierdzę. Czuję. Oddycham. Wygrałem. Polecam.

Bierzcie ze mnie przykład. Jestem najlepszy. Poprowadzę Was przez kręte ścieżki świata uzależnień.


A JUŻ JUTRO!
WIELKIE UPOKORZENIE GURU! ZDJĘCIA, KTÓRE ZSZOKOWAŁY ŚWIAT! 

poniedziałek, 5 listopada 2012

jaram się do niepalenia

NAPISANO 1. PAŹDZIERNIKA, 0 DNI DO ZAWIĄZANIA SUPŁA NA OSI CZASU.


Źródło: link

Strona przyjemna:

Palę od jakichś trzynastu lat. Palić kocham, w dymie się urodziłem, w domu rodzinnym, z nielicznymi przerwami i wyjątkami, palą wszyscy. Palenie jest fajne, to z palaczami najpierw nawiązuje się znajomość w nowymi miejscu, to kochani aktorzy z kochanych filmów tak fantastycznie palą papierosy, wdychanie i wydychanie dymu jest codzienną i obowiązkową refleksją na temat przemijania, chwilą wyciszenia, zadumy. To myślenie o żywych, zmarłych, nienarodzonych i przychodzących na świat. To klinek na splinek, na brzydki bliźniego uczynek. Kocham palenie papierosów. I od jutra rzucam…

Źródło: link

Strona finansowa: 
Trzynaście lat to 4745 dni. Zakładam, że dziennie paliłem jedną paczkę (uśredniam, bo różnie to bywało). Paczka kosztuje 12 złotych. Kiedyś, oczywiście, były tańsze, ale 5 złotych za paczkę dla studenta to tyle, co 12 dla pracującego i zarabiającego. Czyli: 4745 x 12 = 56940 PLN. Za takie pieniądze mógłbym przez kilka lat nawadniać jakieś biedne, pustynne państewko w Afryce albo kupić sobie 184 sztuki czegoś takiego. Nie wiem, po jaki chuj, ale mógłbymł 



Strona nieładna:
Codziennie rano muszę solidnie odcharknąć, żeby przeczyścić drogi oddechowe. Gęsta, galaretowata, klejąca się mela ląduje w umywalce, czasami strumień wody jej nie spłukuje, trzeba ją zepchnąć dłonią do zlewu. Nie potrafię przebiec stu metrów, zaczynam się dusić. Jakieś śmieszne wydarzenie nie powoduje śmiechu, tylko krztuszenie się. Śmierdzę sam dla siebie i śmierdzę mojej dziewczynie. W poprzednim mieszkaniu jarałem w środku, wszystko prześmierdło tak, że czasami jeszcze w nowym mieszkaniu poczuję gdzieś tamten zapach. A propos zapachu – ten zmysł jest prawdopodobnie okrutnie stępiony, być może nawet nie pamiętam, że potrawy potrafią pachnieć.
Palenie rzucam od zawsze. Kilkakrotnie udało mi się rzucić na niecały tydzień. Ostatnio rzuciłem 1. września. Tego dnia od rana nie paliłem, popołudniu moją głowę rozsadzało od środka, wieczorem zacząłem się trząść i zapaliłem, bo wódeczka też była (sto lat, Damian!).

Popielniczki z mojego balkonu. W tle kościół św. Wojciecha przy ul. Wolskiej.



Nowa nadzieja:

Dlaczego miałoby się udać właśnie teraz?
1. Bo ogłosiłem to publicznie. I jeśli nie rzucę, to spotkam się z pogardliwym spojrzeniem wszystkich, którzy to czytają. 
I stekiem wyzwisk. I czym tam jeszcze mnie poczęstujecie. 
2. Bo wszyscy bliscy wiedzą, że rzucam i nie będą częstować albo już nie będą bliskimi.
3. Bo każda próba rzucenia nie wytrzymywała próby alkoholu, a picie przecież też rzuciłem.
4. Bo w nowym mieszkaniu nie palę, a na dworze tak piździ, że na balkon wychodzić nie będę.
5. Bo jak nie rzucę, to będę dziwką, pizdą, świnią i kupą mamuta.

No… Uzbrojony w plastry nikotynowe i beznikotynowego epapierosa ruszam. Morituri te salutant. Od jutra nie palę.

Źródło: link

CZY GURU UDA SIĘ RZUCIĆ PAPIEROSY? CZY WYTRWA W SWOICH POSTANOWIENIACH? CZY SAMOLOT ZAHACZYŁ O BRZOZĘ CZY MOŻE EKSPLODOWAŁ JESZCZE W POWIETRZU? NA TE I INNE PYTANIA ODPOWIEDŹ JUŻ W KOLEJNYCH WPISACH!


plany, plany, pijany

NAPISANO 1. PAŹDZIERNIKA, 0 DNI DO ZAWIĄZANIA SUPŁA NA OSI CZASU:

Ten pamiętniczek będzie zapisem mojego cierpienia w drodze do stania się ideałem. Stanę się Gurem od ćwiczeń, diety i zdrowego trybu życia. Każdy będzie mógł zwrócić się do mnie po radę. Wszystkie zdania typu: „tak trzymaj, Krzysiek”, „nie martw się, świetnie ci idzie”, „pod tą warstwą na pewno jest jakiś mięsień” i „nie musisz być piękny, żebym cię lubił(a)”, możecie sobie wsadzić w dupę. Potrzebuję ostrych słów, ciężkich moralnych kaców i poważnych wyrzutów sumienia. Jeśli jesteście w stanie w ten sposób mnie wesprzeć, to zapraszam do aktywnego uczestnictwa. Jeśli nie, to nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzymie.

Źródło: link
Plan jest następujący: 3-4 razy w tygodniu ćwiczę. Albo 1,5 godziny na siłowni albo tyle samo czasu w basenie. Najpierw siłowy, później aeroby. Mam nadzieję, że przez 5-6 tygodni nabiorę kondycji, która pozwoli mi zacząć truchtać. Truchtanie chcę zamienić w bieganie. Docelowo chcę biegać 2-3 razy w tygodniu i dwa razy w tygodniu chodzić na siłownię. Kurwa, to nierealne. To za 1000 lat…

wielki wybuch i początek wszystkiego



Ta nieprawdopodobna historia zaczęła się dokładnie 5 tygodni temu. To były szalone czasy. Na dworze było kilkanaście stopni, dziewczyny chodziły w mini, nikt nie wiedział, kim jest Janowicz, zjonizowane wysokoenergetyczne składniki nikomu nie kojarzyły się z trotylem, a Guru palił, żarł i w ogóle się nie ruszał. I zaczynał mieć tego dość. To znaczy dość tego wszystkiego miał już dawno, ale wtedy nastąpił moment przełomowy…

Guru już nieraz coś rzucał. A to palenie, a to niezdrowy tryb życia, a to studia. Ale nigdy na długo. Słaby był ten Guru i z tej słabości doskonale zdawał sobie sprawę. Tym razem Guru postanowił załatwić sprawę inaczej. Ogłosił bliskim i najbliższym, że koniec z tym gównem. Że albo teraz albo nigdy. Że na oczach wszystkich rzuca dokładnie wszystko, co niezdrowe. Że otwiera nowy rozdział w swoim tyciu. Życiu.

Jak ogłosił, tak zrobił. Zawiązał potężny supeł na swojej osi czasu. A walkę swoją jął opisywać w fejsbukowym pamiętniczku.

Czy mu się udało? Odpowiedź poznacie już niebawem. Tymczasem zajrzyjmy do pamiętniczka Guru i zobaczmy, jak to wszystko się zaczęło…

NAPISANO 1. PAŹDZIERNIKA, 0 DNI DO ZAWIĄZANIA SUPŁA NA OSI CZASU.

Cele do osiągnięcia:

1. Wyglądać jak Ridge z "Mody Na Sukces".
2. Rzucić palenie.
3. Schudnąć kilkanaście kilo.
4. Zbudować kondycję, która pozwoli na długotrwały wysiłek fizyczny.
5. Wypracować tkankę mięśniową także poza mózgiem.
6. Na wiosnę wystartować w jakimś biegu na 10 km i ukończyć go.
7. W 2014 roku wystąpić na mundialu w Brazylii. Choćby jako cheerleaderka.


Źródło: link

Czy Guru osiągnie swój cel? A może to cel osiągnie Guru? A może Guru narobi pod siebie i ucieknie idąc, a nie biegiem? Jak wygląda Guru w reklamówce na głowie? I kim jest Buka? O tym wszystkim dowiesz się z kolejnych postów!